Szkoła oprócz edukacji, przekazywaniu konkretnej wiedzy, powinna uwrażliwiać nas także na piękno literatury, zwłaszcza rodzimej. Stąd nacisk na omawianie lektur szkolnych – tak często znienawidzonych przez kolejne pokolenia… Generalnie dzieci dzielną się na „mole książkowe” i te, które jak najwcześniej czytania chciałyby uniknąć. Stąd później biorą się streszczenia, brak poczucia sensu w książce… A wystarczy czasem tak niewiele. Owszem, szkoła powinna zmienić nieco kanon lektur; niektóre z nich naprawdę tylko odciągają od czytania; jednak to w nas, jako potencjalnych uczniach, tkwi problem. Nie umiemy skupić się na książce, nie potrafimy znaleźć w niej sensu, nie mamy dobrego nawyku czytania, a także brakuje nam techniki w tej dziedzinie… A niestety, jeśli to szkoła nie nauczy nas czytać, to kto to zrobi? Jak przyszły ojciec będzie czytał gazetę lub bajki swojemu dziecku? Jak matka pomoże mu w odrabianiu zadań jeśli będzie brakowało jej umiejętności czytania ze zrozumieniem?…